Skrzydełko Czy Nóżka to oczywista kulinarno-filmowa oczywistość, raz że Louis de Funes, dwa że inspektor kulinarny i cały czas coś jedzą. Wiadomo… ale postanowiłam przypomnieć ten film w kontekście przyznawanych gwiazdek Michelin, bo nie trudno się domyśleć , czym inspirowali się autorzy filmu.

 Miałam ostatnio bardzo ciekawe zlecenie, a jego wartością dodaną była wizyta/praca w Atelier Amaro. Amaro zostało założone przez Wojciecha Modesta Amaro, a jego stworzona z pasją restauracja jako jedyna w Polsce została odznaczona ekskluzywnym tytułem Rising Star przez przewodnik Michelin. To co tam zobaczyłam i posmakowałam zachwyciło mnie, a był to zaledwie ułamek tego co można spróbować. Najwspanialsze w jego kuchni jest to, że jest to kuchnia Polska, z polskimi smakami, smakami naszych dziadków. Połączenia są niesamowite jak sosna|rabarbar|truskawka. Moja wyobraźnia wariuje na samo zestawienie. A jest tego dużo więcej dzika róża, jarzębina, aronia, głóg, morwa, pigwa.  Najpierw pomyślałam, że zazdroszczę krytykom i inspektorom kulinarnym, bo czegóż to oni nie spróbują… ale potem stwierdziłam, że owszem fajnie by było zachwycać się przyznawać gwiazdki, a co z odbieraniem, z odpowiedzialnością … i włączyłam film.

 atelier amaro kino kuchnia

Nasz drogi dyrektor Duchemin, czyli główny bohater, pełni właśnie taką rolę, jednym przyznaje, drugim zabiera gwiazdki w swoim przewodniku, słynnym w całej Francji  i zupełnie przypadkowo przewodnik ma czerwoną okładkę ;). Trzeba koniecznie zaznaczyć, że mamy rok 1975, bo w dalszej części filmu Duchemin toczy walkę z właścicielem fabryki z przetworzoną żywnością. Produkty przypominające w smaku watę, papier, zero walorów dla podniebienia. Prawie czterdzieści lat minęło, a tu proszę sklep z owadem opanował Polskę i zabija w ludziach chęć na dobre jedzenie. Tanio, szybko i zapomnieć co w ogóle się jadło. Choćbym miała głodem przymierać, to prędzej kupię sobie plasterek szynki parmeńskiej od sprawdzonego sprzedawcy, niż kilo kiełbasy bez smaku. Cicho ..bez agitacji 😉

 atelier amaro kinokuchnia

Skupmy się na filmie, co też tu się je:

  • – kaczka z brzoskwiniami
  • – makrela w ziołach
  • – gęsie wątróbki w drożdżowym cieście
  • – raki
  • – barwena z rusztu
  • – melon w porto
  • – jajko w galarecie
  • – kurczak po francusku
  • – głowizna cielęca
  • – wołowina charolais
  • – sałatka z pomidorów
  • – antrykot po burguńsku
  • – trufle w cieście po cesarsku ala Charles Duchemin
L'Aile ou la Cuisse

Mnie osobiście najbardziej podobają się dwie sceny. Pierwsza kiedy Duchemin ze swoim szoferem testują jedzenie w japońskiej restauracji. Wow, to co ten kucharz wyprawiał z nożami…. Szybkość, precyzja cięcia, danie można by powiedzieć … w 5 minut. Bardzo chciałabym zobaczyć coś takiego na żywo. Fenomenalne.  A druga to kiedy Duchemin ma sesję zdjęciową i przygotowuje potrawy w swojej kuchni.  Puszczają muzykę, a on krzyczy, że nie!, to się nadaje do dziczyzny, a do Poularde de Bresse i homara musi być coś subtelnego, delikatnego ;)) Louis de Funes jest boski, mówcie co chcecie 🙂

 skrzydelko-czy-nozka-kino-kuchnia02

Jako inspektor, Duchemin trafia do restauracji, której odebrał gwiazdkę, a tam z kolei czeka go zemsta szefa kuchni. Wmusza w niego wszystkie dania, między innymi te nieświeże, koniec końców inspektor trafia z przejedzenia i z uczuleniem do szpitala. Okazuje się, że król smakoszy stracił smak – ageuzja (a tak swoją drogą, w tłumaczeniu filmu jest sporo błędów, więc już tradycyjnie, jeśli ktoś zna francuski, koniecznie niech ogląda w oryginale).

 L'Aile ou la Cuisse

Nie sposób nie wspomnieć o muzyce Vladimira Cosmy. Każdy utwór na płycie ma nazwę jakiejś potrawy: Navarin aux Pommes, Marmelade de Marguerite, Cassoulet , Minestrone. Tutaj możecie sobie posłuchać: http://www.youtube.com/watch?v=PkdcczWC5vU&feature=BFa&list=PLBA38A71136627E21

 

Skrzydełko czy nóżka, Aile ou la cuisse, L’, 1976, reż. Claude Zidi

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin