‘James Bond was not a gourmet,’ Ian Fleming

Skyfall jak każdy kolejny film o Jamesie Bondzie natychmiast przykuwa uwagę krytyków i widzów. A na hasło Bond, pierwsze co mi przychodzi do głowy to oczywiście martini, ale ten kto czytał książki Fleminga wie, że alkohol nie był jego jedyną miłością, było nią też jedzenie. Szkoda, że w żadnym z filmów nie wykorzystano tej pasji. Gust kulinarny Bonda jest oczywiście odzwierciedleniem smaków samego twórcy Ian’a Fleminga, w szczególności do jajecznicy na śniadanie, którą Bond uwielbia z bekonem.

james-bond-kino-kuchnia01

Fleming chciał, żeby jedzenie w książce było czymś czego czytelnicy nie jedzą na co dzień, musiało być wyszukane i niespotykane. Stąd idea wielkich kopców kawioru, krwistych mięs i niekończące się jajecznice na maśle, dojrzałe zielone tureckie figi i pieczone kurczaki.

 ‘Champagne and Beluga for one’. – James Bond w Casino Royal

Edward Biddulph zainspirowany Bondem i powieściami Fleminga napisał książkę kucharską: „Licence to Cook” Wg autora Bond jest wielkim fanem czerwonego mięsa, szczególnie jagnięciny i wołowiny. W Pozdrowieniach z Moskwy mamy doner kebab, a w Goldfiger curry. Dużo owoców morza na wyjazdach (a chłopak trochę po świecie jeździ jakby nie patrzeć): homary, małże, kraby, zwłaszcza w porze lunchu. W misji na Jamajce jego posiłki są bogate w mleko i śmietanę. Dużo jest potraw regionalnych w Turcji barani gulasz, we Francji bouillabaisse. Jego dieta nie jest jednak do końca przykładem z którego należałoby korzystać.

james-bond-kino-kuchnia02

‘I take a ridiculous pleasure in what I eat and drink.’-James Bond w Casino Royal

W „Operacji Piorun” M mówi mu, że jest w złej formie, ma wysokie ciśnieni, „furred tongue” (nie mam pojęcia jak to przetłumaczyć, generalnie „obłożony język” byłoby najbardziej adekwatne) i niewyczuwalną wątrobę, z powodu zbyt dużej ilości alkoholu, tłustego jedzenia i białego chleba. Sugeruje mu żeby zaczął się zdrowo odżywiać. Na co Bond prychając odpowiada, że nie da rady wykonywać swojej pracy na soku z marchwi. 🙂 Ale bywało i tak, że nie mógł nic zjeść na śniadanie, oprócz kilku aspiryn i prairie oyster (czyli klasyczny lek na kaca: żółtko zmieszana z tabasco i sosem Worcestershire). 😀

james-bond-kino-kuchnia03

Oczywiście analiza sposobu żywienia Jamesa B. jest dość pobieżna, ale myślę, że dająca ogólny pogląd na zawartość talerzy agenta. Tymczasem zanim skuszę się na Skyfall, mam ochotę odświeżyć sobie kilka powieści Fleminga 🙂

Przepis na Jajecznica ala Bond 😉

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

Written by Diana Domin