les sorcieres d'eastwick

Nieopanowany apetyt na wszystko.

Trzy kobiety, samotne, ze swoimi pasjami w małym miasteczku okazują się czarownicami tak zaczyna się genialny film Czarownice z Eastwick. Banał powiecie, ale nie w tym rzecz. Rzecz w scenariuszu, też, ale głównie w aktorach.

Jack Nicholson fenomenalny zarówno jako obleśnie pociągający podrywacz, jak i rozjuszone, wściekłe zwierze. Dziewczyny też niczego sobie chociaż wg mnie najlepiej wypadła rudowłosa Susan Sarandon.

– Zje pani lunch?
– Myślę, że jest trochę za późno.
– Na lunch?
– Na sikanie na ptaki.

Zrzut ekranu 2012-11-30 (godz. 12.04.51 AM)

Lubi pani ryby, mamy ryby na lunch.

Film zaczyna się babską czwartkową zresztą imprezą (o co chodzi z tym czwartkiem, to już kolejny film), na której niczego nie świadome przyjaciółki sprowadzają samego diabła pod postacią idealnego mężczyzny. Pochrupując popcorn na zmianę z chipsami, krakersami z pastą serową i pijąc litry martini narzekają na facetów i wymieniają cechy tego perfekcyjnego. Pach! zabawa się zaczyna.

Lubię małe pieszczoty po lunchu.

Nasz drogi diabeł czyli Daryl von Horne, uwodzi wszystkie trzy dając każdej to o czym marzy i mówiąc im to co chciałyby usłyszeć. Jak to mówią, momenty były. Wiadomość o tym sieje zgorszenie w miasteczku, szczególnie dotykając najbardziej wierzącą z mieszkanek Felicie, która wygląda jak opętana. Daryl zastosował na niej dość spektakularny i obrzydliwy trick z wiśniami, co by ją wyeliminować. Sceny z Felicia świetne, ale niestety głównie obrzydliwe. Najlepsza jest scena w szpitalu, kiedy mąż karmi ją jakąś papką, (przypuszczam, że kasza manna), ale po tym może się odechcieć 😉

Zrzut ekranu 2012-11-30 (godz. 10.31.25 AM)

Nasze czarownice zdają sobie sprawę, że nie są bez winy i opuszczają Daryla, za co on się na nich mści, używając do tego tym razem ich skrywanych lęków. A potem one go likwidują. Wysyłają go z domu pod pretekstem zakupu bajgli i lodów, a same przygotowują laleczkę voodoo. Dwa wielkie kubły lodów pistacjowych i czekoladowych poszły na zmarnowanie… ech..  Pamiętna scena z monologiem Daryla w kościele, o tym jak złe są kobiety, jest chyba kwintesencją wszystkich męskich zarzutów pod naszym adresem 😉

Codziennie 20 pompek i nigdy nie będziesz mieć problemów z kobietami.

Zrzut ekranu 2012-11-30 (godz. 10.28.11 AM)

Jest jeszcze jeden smaczek w tym filmie, ale o tym nie będę pisać, bo jeśli ktoś nie widział, to po co uprzedzać 😉

Swoją drogą jak to jest, że większość scen z odprawiania czarów robi się w kuchni 🙂

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

Zrzut ekranu 2012-11-30 (godz. 12.31.00 PM)

Czarownice z Eastwick | Witches of Eastwick, 1987 r. reż. George Miller

*film na podstawie książki Johna Updike pod tym samym tytułem

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin

  • 😀 dziękuję, sama wciąż ulegam takim zaskokom więc miło jest, że można się tym dzielić. Co do Susan, to trzeba przyznać, że ona chyba wtedy podpisał pakt z diabłem, bo się nie starzeje. Widziałam ją ostatnio w „Arbitrażu” z Richardem Gere i wygląda „as good as new” 😉

  • „ognista” Susan, „płodna” Michelle, „silna” Cher, „anielska” Veronica – światem rządzą BABY;)
    nawet w piekle zrobiły zamieszanie;) jest na filmwebie zdjęcie Susan, zgoda, że była najlepsza:), gdzie odsłania najbardziej apetyczny”biust” Hollywood:) – nawiązując do tytułu „kino&kuchnia”;)
    i nie wiedziałam, że scenariusz był adaptacją książki? byłam przekonana, że role były pisane „na twarz”:))) naprawdę jesteś kopalnią wiedzy:)

    Hollywood;)http://www.filmweb.pl/film/Czarownice+z+Eastwick-1987-1025#next