Wszyscy mają się dobrze. Film drogi, film ważny, film koniecznie do zobaczenia w pewnym (stosownym dla siebie) wieku/momencie życia. Przejmujący i wzruszający. Mówi się, że najbardziej podobają nam się te filmy, w których mamy najwięcej odniesień do naszego życia i muszę w tym przypadku się z tym twierdzeniem zgodzić. Robert De Niro, surowy ojciec czwórki dzieci, po śmierci żony chce zgromadzić całą rodzinę przy stole przy obiedzie.

Kupuje najlepsze mięso, najdroższe wino, a nawet wypasionego grilla. Wszystko po to by znowu poczuli się rodziną, by każde z nich mogło jakoś wypełnić tą pustkę po odejściu żony/matki.  Niestety jedno po drugim odwołuje swój przyjazd, wszyscy starają się dowiedzieć co stało się z ich bratem w Meksyku.

Sprzedawca: Cóż, mamy wina z całego świata. Mamy wina angielskie z Francji, mamy włoskie z całej Europy.

Ojciec wyczuwając, że coś jest nie tak postanawia każdemu z nich zrobić niespodziankę składając niezapowiedzianą wizytę. Pomimo zakazów lekarza wyrusza w bardzo długą podróż, która nie wiadomo jak się zakończy.

Pierwszy na liście jest David, którego nie może zastać, bo ten jest w Meksyku w areszcie. Amy kłamie jak z nut, ale ojciec udaje, że tego nie dostrzega. Przy wspólnym posiłku (chińszczyzna) wyłapuje wiele drobiazgów, które później układają mu się w całość. Podobnie jak ja nie umie jeść pałeczkami i dostaje staroświecki widelec 😉 A głupi sos chilli zdradza więcej, niż powiedziane wprost zdanie.

Ojciec wszędzie robi zdjęcia, dokumentuje dokonania swoich dzieci i je same. Widać, że jest z nich bardzo dumny, co wcale takie oczywiste dla dzieci nie jest. Jak się okazuje, jest wręcz przeciwnie. Bardzo fajnie wmontowane są przejścia, kiedy ojciec patrzy na swoje dzieci teraz, ale wciaż widzi małe dzieciaki. I po każdej wizycie pyta ich: Czy jesteś szczęśliwy?

Frank: Pamiętasz jak mama uczyła Cię jeść spaghetti?

A większość rozmów oczywiście przy jedzeniu. Wtedy kiedy możemy na chwilę się zatrzymać, zadawać pytania, odpowiadać, a jednocześnie nie będąc bezpośrednio pod ostrzałem, bo mamy tarczę w postaci jedzenia. I w razie czego możemy „wsadzić” nos w talerz.

Amy: Tato sprawdź noge.

Rose: Mama by go gotowała jeszcze minimum 30 minut

Frank: Muszę Wam coś powiedzieć. Bardzo kochałem waszą matkę i zawsze uważałem że świetnie gotuje, ale przez 41 lat zawsze rozgotowywała indyka.

Jego podróż dobiega końca, jak? dowiedzcie się sami czy w końcu udało mu się wszystkich zgromadzić przy jednym stole i przygotować idealnie ugotowanego indyka.

Wszyscy mają się dobrze | Everybody’s fine, 2009, reż. Kirk Jones

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

Zapisz

Written by Diana Domin