2 dni w Nowym Yorku. Już po 15 minutach skojarzenia z filmami Woodiego Allena są oczywiste. Film jest moooocno popieprzony, ale w pozytywnym sensie. Jest kontynuacją „2 dni w Paryżu” (też dobry). Do francuski Marion mieszkającej w Nowym Yorku przyjeżdża rodzina: ojciec i siostra.. oraz niezapowiedziany chłopak siostry (ojciec Marion jest prawdziwym ojcem aktorki: Albert Delpy). Zaczyna się od przemytu.

Ojciec z chłopakiem próbują przewieźć 10 kiełbas figatelli (król korsykańskich wędlin figatellu, cienka kiełbaska z dodatkiem podrobów) i 8 serów Reblochon (ser z Sabaudii, miękki, z tzw. „mytą skórką”).

Jeannot: Dobry ten Mingus?
Marion: Facet nie kiełbasa, okaże się.

Potem jest już tylko gorzej, poziom absurdu rośnie. Do tego dochodzą zabawne sytuacje związane ze słabą znajomością języka angielskiego u ojca. Zwykła rodzinna kolacja przeradza się w awanturę. I jeszcze pizza, jointy w zaciętej windzie. Ostro szurnięta rodzinka do tego stopnia przeraża nowego partnera Marion Mingusa, że w nocy śni mu się siedemnastowieczna francuska uczta, z tą małą różnicą, że uczestnicy (rodzina) w lubieżny i obrzydliwy sposób jedzą pizzę… łleeech.. Do tego nadpobudliwa seksualnie siostra Rose, paradująca nago po mieszkaniu. Sie dzieje…

Marion: Rose ty płaczesz?
Rose: To przez cebule.
Marion: Ale to są ziemniaki.

Francuzi jak to oni, nie mogliby się powstrzymać od krytyki innej kuchni niż ich, bo wiadomo, że wg nich francuska certainement najlepsza! A teksty ojca są bezbłędne.

Jeannot: Ten stek jest bez smaku, przez tą genetyczną wołowinę, smakuje jak podeszwa. Zresztą nawet ona może smakować, zależy w co się wdepnie. 😀

Francuska rodzina, no to francuskie jedzenie, na śniadanie Marion przynosi pudło z croissantami, które znikają rozrywane, rozszarpywane i wpychane natychmiast do ust. Jak zwierzęta, mało to francuskie raczej, wręcz przeciwnie 🙂

Jest też wizyta w restauracji, gdzie Mingus zamawia frittatę (danie zbliżone do omletu, z mięsem, warzywami, jajkami i serem). Ojciec natomiast jak zwykle wygłasza swoje kulinarne mądrości, przypuszczam że na temat hamburgerów:

Jeannot: Dwa kawałki gówna w bułce za 20 euro to zdzierstwo!

Dyskusja trwa i dochodzi jeszcze niepochlebna opinia Marion na temat francuskich kelnerów. Może nie dosłownie, ale podzielam opinię bohaterki, coś z nimi jest nie tak.

Marion: Wolisz paryskich kelnerów, którzy kłócą się i wylewają kawę na twarz?

Podsumowując miło spędzone dwie godziny. Jak ktoś lubi Woodiego Allena myślę, że może mu się spodobać. Julie Delpy gra i reżyseruje i jak widać wychodzi jej to wyśmienicie, partneruje jej Chris Rock, którego też nie trzeba przedstawiać, bo jego charakterystyczny sposób grania znają chyba wszyscy.

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

2-DAYS-IN-NEW-YORK-US-POSTER

2 dni w Nowym Yorku | 2 days in New York, 2012, reż. Julie Delpy

Zapisz

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin

  • Juna

    Tak, jej filmy mają klimat Allena, ale niestety ten wypadł dużo gorzej niż poprzednik. Podczas gdy 2 days in Paris serwuje serie błyskotliwych dialogów budujących cały film, 2 days in NY podaje w tym względzie jakąś szopkę – od momentu przyjazdu jej rodziny toczy się komediowy teatrzyk, który po prostu nudzi…A kino już wielokrotnie dowiodło, że kontynuacje mogą dorównać, a nawet być ponad pierwowzorowi dlatego z niecierpliwością czekam na Before Midnight z Julie bo po dwóch poprzednikach spodziewam się czegoś równie smakowitego 😉

    • Też jestem ciekawa Before Midnight, tylko że tutaj nie ona reżyseruje, więc może być różnie, ale teksty jej. Chociaż dwa poprzednie z tej serii Richarda Linklatera (Przed wschodem słońca, Przed zachodem słońca) też były dobre. Chyba muszę sobie odświeżyć 😉

      • Juna

        No właśnie obawiam się w związku z tym o ten film bo Delpy zdecydowanie lepiej się sprawdza jako aktorka póki co, niż reżyserka, czy scenarzystka…

  • Świetny film.Bardzo mi sie podobał.tak,allenowskie skojarzenia od pierwszych minut.ale jak się na kimś wzorować to na Allenie,proszę bardzo.