kuchnia libanska-kino i kuchnia - le cedre- restauracja

Pewnie nikt oprócz moich znajomych nie czytał pierwszego posta na blogu 🙂 tak to jest z początkami. A tłumaczy on wiele, nawet bardzo wiele. Może nieskładny, trochę zamotany, ale zawsze z serca, jak to pierwszy post o pasji. Nie bez powodu przywołuję wpis o Karmelu, bowiem moje poszukiwania filmowo-kulinarne często zmierzają w tamtym kierunku. Jednak podobnie jak we wspomnianym wcześniej filmie, nikt nigdy nie mówi co jedzą, a przecież jedzą.

Oglądając po raz kolejny „Karmel”, a potem „Dokąd teraz” (fenomenalnej libańskiej reżyser Nadine Labaki), patrząc w jej piękne czarne oczy i zmieniają widok za oknem na ciepły przynajmniej na ekranie, zamarzyłam za jedzeniem, prawdziwym libańskim jedzeniem. Tak jakoś się dzieje w moim życiu, że co sobie wymyślę to się dzieje, więc i tym razem tak było. Z nieskrywaną więc radością przyjęłam zaproszenie do Le Cedre, jedynej libańskiej restauracji w Warszawie (z tego co mi wiadomo).

kuchnia libanska-kino i kuchnia-mezze

Przedarłam się przez największe zaspy śnieżne, pomachałam misiom z ZOO na przeciwko i wstąpiłam do egzotycznej krainy. Przywitała mnie ciepła i aromatyczna herbata z odrobiną mięty i kardamonu, połączona z przesympatyczną i co nie częste, wyedukowaną obsługą. Więc bardzo dobrze wiedziałam co zamawiam i pomimo pierwszej styczności z kuchnią libańską, nie czułam się nawet przez chwilę zagubiona. A było tego na wielką rodzinę i to lubiącą jeść, więc ja przy połowie już ledwo dawałam radę, a ciężko było nie spróbować wszystkiego. Kuchnia libańska to głównie warzywa, jagnięcina, jogurt i wszelkiego rodzaju aromatyczne zioła i przyprawy.

Shanklish – Domowy ser libański na ostro
Tabbouleh – Sałatka Narodowa z natki pietruszki
Labneh – Libański ser kremowy
Moutabbal – Pasta z pieczonych bakłażanów z sosem sezamowym (zaskakujący smak w tle, nie zdradzę, sami musicie spróbować :))
Sambousik Jebne – Ciasto smażone nadziewane serem
Kebbeh Meklieh – Smażone kulki wołowiny z kaszą libańską

I mój absolutny hicior: Fatayer – pierożki ze szpinakiem i granatem. Dla mnie to zaskakujące połączenie po zjedzeniu stało się oczywiste, coś fantastycznego. A że czasem bywam wścibska, to zbadałam sprawę i dowiedziałam się, że to danie jest zasługą managera restauracji Jamala, a w zasadzie to … jego mamy 🙂 Oczywiście nie ona gotuje, ale postanowił przenieść swoją ulubioną potrawę z domu do restauracji. I powiem Wam, że baaaaardzo dobrze zrobił. Wyprosiłam też przepis i oczywiście przygotuję to fantastyczne danie jak skończy się gorączka oscarowa.

Poczekajcie, jeszcze deser… Ousmallieh – ciasto nitkowe z kremem budyniowym, polane delikatnym syropem różanym, posypane pistacjami, kolejny zaskakujący smak na plus.

kuchnia libanska-kino i kuchnia-Ousmallieh

Wymieniłam tylko główne zakąski, bo posiłek w Libanie składa się głównie z przystawek (mezze), ale jest ich tyle, że ledwo można dotrwać do dania głównego 🙂 Nie jestem krytykiem kulinarnym i na pewno na wielu rzeczach się nie znam, a jeszcze więcej nie próbowałam, ale jeśli ktoś chciałby odkryć kuchnię libańską w Polsce, to jest to świetne miejsce. A zaraz obok w sklepie, można zaopatrzyć się w przyprawy i typowe dla kuchni libańskiej składniki, żeby przygotować coś samemu.

Film plus kolacja w Le Cedre… zakochałam się najpierw w filmach, a teraz w smakach…

… rozmarzyłam się…. ale chciałabym, żebyście i Wy poczuli się jak ja. Poszli do kina, albo wrzucili w DVD któryś z filmów Nadine Labdaki, niech zrobi Wam się ciepło, niech kobiecość  weźmie górę, a Wy poczujcie się rozpieszczeni pod każdym względem.

Jeśli chcecie wygrać voucher  o wartości 100 zł do restauracji Le Cedre w Warszawie (al. Solidarności 61 lub  84) udostępnijcie ten post na facebooku i napiszcie odpowiedź na pytanie na maila dd@dianadomin.com:

W którym libańskim filmie przygotowywano ciasto/bułeczki z haszyszem? (trzeba podać tytuł i reżysera)

Konkurs trwa do jutra do godziny 19:00, wygrywa pierwsza osoba, która poda prawidłową odpowiedź na maila i udostępni ten post. Ogłoszenie wyników jutro wieczorem  (bo może ktoś będzie chciał pójść już w Walentynki  ;))

voucher- le cedre - konkurs -Kino i Kuchnia

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

Zapisz

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin

  • Sylwia:)

    To ja wygrałam konkurs i właśnie przed kilkoma dniami „odebrałam nagrodę” 🙂 Było bardzo smakowicie i przyjemnie. Restaurację Le Cedre znałam już wcześniej, ale od ostatniej mojej wizyty minęło już trochę czasu. Nie dlatego, że nie chciałam tam wracać, o! co to, to nie 😉 ale dlatego, że nie było mnie trochę w kraju. Tym bardziej nie mogłam doczekać się, żeby zobaczyć jak zmieniła się przez te kilka lat. O jedzeniu napisała już wszystko Diana – jest po prostu wyśmienite! To dla mnie ten sam smak, który pamiętałam z wcześniejszych lat. Do restauracji wybrałam się z moim bratem, który pierwszy raz był w restauracji serwującej taką kuchnię. W progu zostaliśmy przywitani przez uśmiechniętą obsługę. To bardzo ważne. Od razu zrobiło mi się przyjemnie. Za każdym razem, kiedy na stole pojawiało się nowe danie, Pani Kelnerka opowiadała nam co będziemy jedli i wyczerpująco informowała o składnikach potrawy. Dzisiaj zapytałam brata czy umiałby opisać komuś co jedliśmy, powiedział że to właśnie dzięki fachowej obsłudze wszystko dokładnie pamięta 🙂 Zauważyłam, że Le Cedre ciągle rozwija się. Oprócz tego, że przybył drugi lokal „przy sądach”, to nie zapomniano o udoskonalaniu wystroju pierwszego. „Przy miśkach” przybyło stolików, ciekawie zorganizowano przestrzeń i pomysłowo urządzono miejsca, w których mogą wygodnie biesiadować większe grupy osób. Na uwagę zasługują też … toalety. Są tak samo „klimatyczne”, jak cały lokal. Do tego czyste, pachnące i kolorowe. Może to śmieszne, ale to właśnie one były dla mnie dużym zaskoczeniem, że nie zostały potraktowane „po macoszemu”, tylko poświęcono im tyle samo uwagi i staranności, co przy aranżacji całego wnętrza. Podsumowując – miałam naprawdę wielkiego farta, że udało mi się wygrać taką smakowitą nagrodę. Diano, dziękuję za taki konkurs, a Le Cedre dziękuję za naprawdę udane popołudnie. Klasa światowa! A przecież w naszych warunkach kulturowych, to wcale nie jest takie proste utrzymać taki poziom. Nie jesteśmy np. „południowcami”, którzy chodzenie do restauracji „wypijają z mlekiem matki”.

    Sylwia:)

  • Karmel. Piękny film. Scena, w której Layale czyści i ozdabia obleśny pokój hotelowy, a randka nie dochodzi do skutku, po prostu mnie … rozwaliła.

  • wiem, ale nie powiem, bo do wawy mam za daleko:( podpowiem tym, którzy nie widzieli filmu, że dzisiaj na obiad robiłam karmelizowane marchewki;)))