czyli kobiecość w męskim wydaniu. Miał to być post o trzech filmach, które łączy ten sam aspekt męskiej kobiecości, czyli: Pół żartem pół serio, Tootsie, oraz Pani Doubtfire. Jednak pierwszy film tak mnie zauroczył, że postanowiłam zrobić je pojedynczo w odcinkach.

Zacznijmy odcinek I:

pol-zartem-pol-serio-kino-kuchnia6

Film znany chyba każdemu, czy fan czy nie Marylin Monroe. Urocza komedia o dwóch muzykach, którzy z jednej strony uciekają przed gangsterami, a z drugiej poszukują pracy, bo pamiętajmy są czasy Wielkiego Kryzysu. Trafia im się praca pod przykrywką, oczywiście kobiecą. Obaj muszą się zmierzyć z codziennymi kobiecymi sprawami:

„Jak kobiety chodzą na wysokich obcasach?! Pewnie mają inaczej rozłożony środek ciężkości!”

Przyjdzie im się jeszcze zmierzyć z mega pokusą, czyli pracą w żeńskiej orkiestrze, pełnej ślicznych długonogich niewiast, wśród których błyszczy jak diament Sugar, czyli Marylin Monroe:

„Jak ona się rusza, jak galaretka na sprężynach”

Jack Lemon wygląda przekomicznie w swoim przebraniu, jednocześnie śliniący się na widok tylu roznegliżowanych dziewcząt w pociągu na Florydę. Jego „rozsądny” kolega Joe stawia go do pionu: „Żadnych ciastek, masła i cukru” (co oczywiście lepiej brzmi po angielsku bo wtedy wiadomo, że nie chodzi o słodzik tylko naszą Sugar ;)) Albo porównanie kobiet do słodyczy.. boskie:

Daphne: Co za talent! Jakbym wskoczył do wanny pełnej masła.
Joe: Uważaj Daphne!
Daphne: W dzieciństwie śniło mi się, że zamknięto mnie na noc w cukierni. I wszędzie było pełno pyszności, rolady i eklerki, biszkopty, tort bostoński, tarta wiśniowa…
Joe: Przestań, posłuchaj mnie! Żadnego masła, żadnych ciast. Jesteśmy na diecie!

pol-zartem-pol-serio-kino-kuchnia6

Sugar jak się okazuje i jak sama mówi o sobie nie jest zbyt mądra, a na dodatek ma duży pociąg do alkoholu, co w czasie prohibicji, trochę utrudniało życie. Więc jakimś dziwnym trafem nagle w cichym i śpiącym wagonie zaczyna się „imprezka pod 7ką”. Co chwila ktoś donosi jakieś butelki, krakersy, ser, masło orzechowe, poszukiwane są też wiśnie kandyzowane do drinków, ale i tak mistrzostwem jest shaker zrobiony z termofora 😀

Dojeżdżają na Florydę i tu nasz wspaniały Jack Lemmon, pomimo swoich krzywych nóg od razu znajduje adoratora, nie byle jakiego. Milionera z jachtem, który zadurza się w nim bez pamięci. Do tego stopnia, że gdy w scenie finałowej Daphne wyznaje mu że jest mężczyzną, pada słynne: Nobody’s perfect – nikt nie jest doskonały 😀

pol-zartem-pol-serio-kino-kuchnia6

Tymczasem Josephine zakochuje się w Sugar, a żeby zdobyć jej serce udaje milionera. Podszywa się pod adoratora Daphne, zaprasza Sugar na jego jacht jako on, na kolację z bażantem i szampanem. Trochę nieudolnie idzie mu prowadzenie motorówki do tyłu i tu Sugar strzela swoją kolejną złotą myśl: „Nie ważne ile coś zabierze, ważne kto Cię bierze”

Joe-Josephine postanawia poderwać Sugar na numer z nieuleczalną chorobą (sama kiedyś padłam ofiarą takiego idiotycznego podrywu, ale ten jest uroczy). Twierdzi, że kobiety go nie ruszają, nie wzbudzają w nim żadnych uczuć i nic nie czuje. Więc Sugar postanawia biedaka wyleczyć:

Joe: Gdzieś ty się tak nauczyła całować.
Sugar: Sprzedawałam buziaki w ramach akcji „Mleko dla dzieci”

Gag goni gag, boki zrywać, jak dawno nie słyszałam zabawnych i inteligentnych dialogów. A przy tym pastisz kina gangsterskiego z domieszką burleski, przebieranek, strzelanin i delikatnego erotyzmu. Właśnie wróćmy na chwilę do wątku gangsterskiego. Film zaczyna się od sceny w domu pogrzebowym, gdzie w podziemiu działa lokal z alkoholem, w którym pracują nasi muzycy. Policjant Mulligan, badający grunt przed obławą dostaje się podstępem do środka, ale gdy prosi o podanie alkoholu, słyszy, że takowego nie podają, ale serwują kawę… szkocką, irlandzką.. 😉 Przy bezpośredniej konfrontacji, gdy policjant bierze szklankę szefa gangu, okazuje się jednak, że to maślanka, a oni sami nie piją swojego alkoholu.

pol-zartem-pol-serio-kino-kuchnia6

Właśnie Ci gangsterzy również przybywają na Florydę, tylko że na „Zjazd Przyjaciół Włoskiej Opery” (co należy czytać jako zjazd wszystkich oddziałów mafii). Narazili się jednak głównym szefom. Spats Colombo otrzymuje tort niespodziankę na urodziny:

– Zamówiłem tort na twoje urodziny.
Ale moje urodziny są za 4 miesiące.
– Cóż znaczą 4 miesiące wśród przyjaciół.

pol-zartem-pol-serio-kino-kuchnia6

I tak zostają elegancko wyeliminowani, przez ukrytego w torcie innego gangstera. Na to oczywiście wpada policja, ale wyluzowany szef mafii ma odpowiedź na każdy temat: „Zaszkodził im torcik” 😀 Mulligan jest natomiast mistrzem ciętej riposty:

„Gratulacje dla szefa kuchni. Nikt stąd nie wyjdzie dopóki nie poznam przepisu.”

pol-zartem-pol-serio-kino-kuchnia6

I jeszcze na koniec kilka ciekawostek. Jak pewnie zauważyliście film jest czarnobiały, ale nie dlatego, że w ’59 nie kręcono kolorowych filmów, tylko dlatego że obawiano się, iż w kolorze makijaż Tony’ego Curtisa i Jacka Lemmona będzie zbyt wyrazisty. Co do Marylin Monroe to sprawa jak zawsze nie jest prosta, czy parodiowała samą siebie, czy taka faktycznie była. Faktem jest, że łatwo na planie nie mieli z nią, bo albo się spóźniała, albo w ogóle nie zjawiała, albo nie pamiętała dialogów.  Scenę kiedy wchodzi do Joego pytając: „Gdzie jest burbon?” powtarzano 47 razy. Nic nie pomogły kartki z dialogiem umieszczane w szufladach, które otwierała, ani wielkie napisy przed kamerą. Do pasji doprowadzało to Tony’ego Curtisa. Aktor  po scenie pocałunku powiedział, że „całować Monroe to tak, jakby całować Hitlera”. Tak czy owak dla większości do dzisiaj pozostała i pozostanie symbolem 100% kobiecości.

Ps. a przebieranki panów zostały docenione przez Akademię i film otrzymał Oscara za Najlepsze Kostiumy

Ps1. dla tych którzy zastanawiają się skąd wziął się tytuł:

Junior: Syncopators. Does that mean you play that very fast music… jazz?
Sugar: Yeah. Real Hot.
Junior: I guess some like it hot. I personally prefer classical music.

Ps2. I jeszcze dwa cytaty w oryginale, wg mnie w tłumaczeniu wszystko by straciły.

Sugar: Story of my life. I always get the fuzzy end of the lollipop.

i

Joe: [to Sugar] The ship is in ship-shape shape.

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

pol zartem pol serio kino kuchnia

Pół żarte pół serio | Some Like It Hot, 1959, reż. Billy Wilder

Zapisz

Zapisz

Written by Diana Domin