all-is-lost-kino-kuchnia2

Co za kretyn… All is lost … byłoby lepiej, nie powinnam tak zaczynać, bo nie grzecznie, ale powtarzałam to przez cały film. Począwszy od poszczególnych idiotycznych zachowań bohatera, a skończywszy na Redfordzie, że zgodził się wziąć udział w czymś takim.

Film tylko mnie irytował, całe półtorej godziny irytacji, ani zdjęcia, ani efekty i ta żałobna muzyka … jakby koniec nie był oczywisty…taaa i ta jego ślamazarność. A poza tym to jakaś tajna seria jest, że co roku ma być film z serii człowiek i morze?  W zeszłym roku Życie Pi, bardzo mi się podobało, choć miało równie wielu przeciwników, ale tam przynajmniej były efekty specjalne.

Męczą mnie sytuacje kiedy nie rozumiem, nie rozumiem po co kręcić taki film i po co go nominować do czegokolwiek. No dobra Redford zrobił co mógł dla tego filmu, był wiarygodny, ale scenariusz to scenariusz i nie pomógł.

Jedna rzecz mnie rozbawiła. Kilka dni temu oglądałam Kapitana Phillipsa, więc kiedy zobaczyłam kontenerowiec Maersk i podskakującego Redforda, pomyślałam, cóż dzisiaj Ci nie pomoże, bo go porwali 😉

all-is-lost-kino-kuchnia2Zaczęłam więc szukać, bo może ja czegoś nie widzę, nie znam się. Trzeba to sprawdzić. Okazało się, że większość ludzi mających cokolwiek z morzem, żeglowaniem było załamanych, jak można zrobić tyle błędów (nie żegluję to nie wiem piszę co inni mówili). Jak bogaty gość, w drogiej łódce może nie mieć EPIRB (Emergency Position-Indicating Radio Beacon) i PLB (personal locator beacon).

Szukając dalej dowiedziałam się, że film ma bardzo wiele wspólnego z historią niejakiego Stevena Callahana, który spędził samotnie na morzu w tratwie ratunkowej 76 dni. Napisał zresztą bestseller na ten temat: Adrift: 76 Days Lost At Sea. Nikt nigdzie nie wspomniał, aż trudno uwierzyć, że o nim nie słyszeli 😀 Ang Lee poprosił go o bycie konsultantem przy Życiu Pi, bo jak sam powiedział: „I want to make the ocean a real character in this movie.” A Ci nabrali wody w usta 😉

Domyślam się przesłania reżysera, pokazania Redforda jako „Everymana”, uniwersalizm naszych zmagań z naturą, ale nie kupuje tego. Wg mnie jest albo mentalnie chory, albo jest samobójcą. Wniosek: dajmy już spokój Hemingwayowi. Stary człowiek i morze bez monologów jest jak stary człowiek bez morza.

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

All is lost, 2013, reż. J.C. Chandor

all-is-lost-kino-kuchnia2

Ps. zapomniałam dodać co jadł nasz everyman (choć najlepszą wyżerkę to miały jednak rekiny ;)) Najpierw morska klasyka czyli puszki (gulasze itp.) plus makaron. I oczywiście whiskey do popicia. Trochę tego udało mu się zabrać na tratwę, a jak się skończyło, wcinał zestaw ratunkowy (najpopularniejsze to Seven Oceans Emergency Food) który składał się swego rodzaju herbatników zapakowanych w folię próżniową. Są tak przygotowane, żeby dostarczyć zbilansowany i wysokokaloryczny posiłek.

Takie produkty muszą spełniać wymagania SOLAS (międzynarodowej  konwencji o bezpieczeństwie życia na morzu). Jednak jego głównym problemem była woda. Dobrze kombinował z odparowywaniem wody. Na tej samej zasadzie działa tratwa ratunkowa Sea Kettle (morski czajnik), która taki zbiornik ma zamontowany na dachu. Przy takim nasłonecznieniu jak było w filmie sprawdziłaby się idealnie.

Zapisz

Zapisz

Written by Diana Domin