robin-williams

Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie.
Chciałem żyć pełnią życia i wyssać z niego całą kwintesencję.
Wykorzenić wszystko co nie jest życiem,
bym w chwili śmierci nie odkrył… że nie żyłem.

O Captain My Captain… Ciężko jest się pogodzić z taką smutną wieścią. Ogromnie będzie mi brakowało Robina Williamsa, którego uwielbiałam w każdym granym przez niego filmie. I w tych dla dzieci i w tych poważnych i w tych mniej.

Dzisiaj musiałam wrócić do tego właśnie filmu: „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. Filmu, który (jak wielu innym) odmienił moje życie. Pokazał, że można myśleć inaczej i w ogóle nauczył samodzielnie myśleć. To od tego momentu zaczął się dla mnie nowy rozdział. Ku rozpaczy moich rodziców, bo bunt trwa do dnia dzisiejszego 🙂 Mnie również nie dane było prostą drogą dotrzeć do marzeń, ale wierzyłam, że w końcu będę robić to co kocham. Miałam wsparcie (i do dziś mam) w Tacie, który wierzył jak Keating w indywidualizm i samodzielne myślenie, w swój sposób chodzenia i patrzenia na świat. Czy było mi przez to łatwiej jasne, że nie. Czy teraz jestem z tego powodu szczęśliwa, hell yeaaah!

stowarzyszenie-umarlych-poetow1

Tak więc, cytując Robina Williamsa: „Rwij pąki róż puki masz czas”, bo wszyscy i tak będziemy żarciem dla robaków.

 Menu filmowe:

  • klopsy z makaronem

  • kradzione tosty

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

ps. w filmie zobaczycie młodziutkich aktorów: Ethan Hawke i najlepszy kumpel Doktora House’a Robert Sean Leonard.

Ps. Kapitanie wkurzyłeś mnie, trzeba było dalej walczyć!… dam!

stowarzyszenie-umarlych-poetow2

O Captain! My Captain! our fearful trip is done;
The ship has weather’d every rack, the prize we sought is won;
The port is near, the bells I hear, the people all exulting,
While follow eyes the steady keel, the vessel grim and daring:

But O heart! heart! heart!

O the bleeding drops of red,

Where on the deck my Captain lies,

Fallen cold and dead.

O Captain! My Captain! rise up and hear the bells;
Rise up—for you the flag is flung—for you the bugle trills;
For you bouquets and ribbon’d wreaths—for you the shores a-crowding;
For you they call, the swaying mass, their eager faces turning;

Here captain! dear father!

This arm beneath your head;

It is some dream that on the deck,

You’ve fallen cold and dead.

My Captain does not answer, his lips are pale and still;
My father does not feel my arm, he has no pulse nor will;
The ship is anchor’d safe and sound, its voyage closed and done;
From fearful trip, the victor ship, comes in with object won;

Exult, O shores, and ring, O bells!

But I, with mournful tread,

Walk the deck my captain lies,

Fallen cold and dead.

Zapisz

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin

  • Pretty great post. I just stumbled upon your blog and wished to say that I have truly loved browsing your weblog posts.
    In any case I will be subscribing to your feed and I hope you write again soon!

  • You actually make it appear really easy along with your presentation however I
    to find this matter to be really one thing which I believe I’d never understand.
    It seems too complex and very extensive for me. I’m looking ahead on your next put up, I’ll try to get the hang of it!