Art of loosing – Alzheimer w Still Alice

still alice Do licha z takimi filmami! przeryczałam z małymi przerwami pół filmu.

Alice uznana pani profesor, matka trójki dzieci, kobieta wykształcona, skoncentrowana na słowach, erudycji dostaje wyrok śmierci. A nawet gorzej, wyrok śmierci i upokorzenie, utratę tego co dla niej najważniejsze. Jak sama mówi wolałaby już mieć raka, niż chorobę Alzheimera, która jest piekłem na ziemi. Piekłem dla niej i dla jej bliskich. Wyobraźcie sobie przez chwilę, że nie wiecie jak się nazywają ludzie z którymi mieszkacie, nie wiecie kim jesteście, gdzie mieszkacie. Ktoś (coś) kradnie wam, kawałek po kawałku, pamięć.

still alice

Przerażające studium choroby, zagrane w mistrzowski sposób przez Julianne Moore. Myślę, że Globy, Oscary, co tam się da, należą się właśnie jej bez dwóch zdań. Zagrała przekonywająco do granic możliwości. Doskonała!

Myślę, że warto też wspomnieć o Kirsten Stewart, nie wierzę, że to piszę, ale była na prawdę dobra.

ps. była tak wiarygodna, że pomimo nawet nie sięgającego jej wieku, jestem przerażona tą chorobą. Od jutra więcej książek, kawy, czerwonego wina i curry. Chociaż tyle mogę zrobić.

ps2. a najlepsze jest to, że po napisaniu tego postu zajrzałam na imdb przeczytać recenzję i ktoś napisał w sumie to samo co ja, czyli Oscar będzie jak nic.

ps3. gdybyście chcieli zobaczyć wcześniejsze filmy dotykające choroby Alzheimera to możecie rzucić okiem na: Daleko od niej (2006), Iris (2001, z fantastyczną Kate Winslet i Judi Dench), The Notebook (znany myślę wszystkim),

Menu filmowe:

still alice still alice still aliceOgląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia

Recommended Articles