216668.1

Świąteczne filmy. Magia filmów wciągnęła mnie wiele lat temu. Miałam ku temu sprzyjające warunki, bo sporo wolnego czasu, który prawie w całości poświęcałam na oglądanie starych i nowych filmów, czasem po trzy, cztery dziennie. Kino chłonę jak gąbka! Gdybym była bardzo bogata, zrobiłabym sobie w domu własne kino. I nie mówię tu o banalnym zestawie kina domowego, tylko o czymś naprawdę ekstra, wielki ekran, super dźwięk. Prawie tak, jak idę o 11 na seans do jednego z multipleksów i jestem sama. Cudowne warunki, żeby to jeszcze było moje… Piszę o tym co roku do Mikołaja, może w końcu coś z tym zrobi. A tymczasem pozostaje mi oglądanie filmów metodami tradycyjnymi.

Tym razem na warsztat biorę filmy świąteczne. Pełne cukierków, pierniczków i tej całej ckliwej i lukrowanej atmosfery, zakochanych par, tego złego i tego dobrego bohatera. Śnieżek pada, dzieci piją czekoladę, pieski wąchają się po tyłkach. I wiecie co? O tej porze roku kupuje to w całości! 1000ny raz Kevin sam w domu, albo W krzywym zwierciadle. Witaj święty Mikołaju. Skręca mnie do czerwoności nieporadność ojca Griswolda, ale równo z nim, żeby zostać w temacie sączę egg noga i niechcący podpalam choinkę. Raz się żyje!

Jednak to za słabe, słodkie, trzeba coś mocniejszego. Wtedy do akcji wkracza nieśmiertelny Bruce Willis i zabiera mnie do Szklanej Pułapki. Broń, emocje, krew i święta… Święta to podobno czas największej ilości samobójstw. Hmm… więc może tak Zły Mikołaj pogłębi Wasze stany depresyjne. Zapijecie robaka i dacie sobie spokój z robotą, nawet jako święty Mikołaj, albo wręcz przeciwnie stwierdzicie, że inni mają gorzej i lepiej się z teściową pogodzić. Chociaż nie wiem czy nie lepiej już mieć Gwiazdkę z Muppetami, niż z teściową. A jutro i tak będzie to samo, Dzień Świstaka normalnie. I wtedy zbiera się Wam na… wyrzuty sumienia, słychać brzęczące łańcuchy, ktoś w kącie cytuje Dickensa i snuje Opowieść Wigilijną. Biedny Scrooge drży przed kolejnymi duchami i prawie się nawraca gdy… Oooo nie nie nie wtedy jeszcze, resztą sił, przedzierając się przez okruchy piernika, walcząc ze świątecznym ulepkiem odzywa się w Was natura Grincha! Świąt nie będzie! Zniszczyć, zdeptać, najlepiej wysadzić w powietrze, no chyba, że mała dziewczynka będzie chciała ocalić święta, albo mały chłopczyk, który wsiądzie w kapciach do tajemniczego Ekspresu Polarnego i przeżyje magiczną przygodę swojego życia, w śniegu i mrozie. Co!? Zima!? O tej porze roku, nie! Jak Gwiazdka to tylko w ciepłych krajach, a najlepiej 4 Gwiazdki, no chyba, że ktoś Was sypnie, albo z nieba sypnie jak kozie z dupy. Pobieli drzewka, domki, wszystko stanie w korku, ale przecież To wspaniałe życie jest, czy tylko wspaniały widok na życie? I w takim oto romantycznym nastroju udajemy się na wakacje, albo jak mawiają Anglicy na The Holiday, kanikułę, czy jak kto chce. Zamieniamy się na domy, rozumy i nie wiem co jeszcze i poznajemy miłość swojego życia. Pach, znowu bajka! Wiem, wiem już was mdli po puddingu, egg nogu i winie z biedry, a najsłodsze na koniec. No bo przecież trzeba wykombinować coś z prezentami i napisać Listy do M. Co roku piszę długaśne i słitaśne, ale chyba ma to gdzieś, bo brat Fred Claus wszystko konfiskuje, żeby się starowinek nie przemęczał, a ja Wam mówię, że To Właśnie Miłość! W Portugalii, w Premierze, w żonie kolegi… no nie znowu zasnął! Ja Cię kocham a Ty śpisz!!!

Czego Państwu i sobie serdecznie życzę na święta i w ogóle!
Miłego oglądania.
Diana Domin

🙂

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin