teoria wszystkiegoSteven Hawking, John Nash, Alan Turing: głównie matematycy, genialni, wybitni, nieprzeciętni i w większości przypadków szaleni. Nic dziwnego, że ich historie przyciągają filmowców jak magnes. Biografia każdego z nich jest pasjonującą historią, nie tylko przez ich odkrycia naukowe, ale też sposób życia, radzenia sobie z innymi ludźmi, a czasem też radzeniem sobie z jedzeniem, albo z niejedzeniem… Jakie jest jedzenie geniuszy filmowych.

Każdy kto z pasją próbował coś stworzyć, wie jak łatwo się zatracić. Nie myśli się o niczym, a już na pewno nie o jedzeniu. However… wiek młodzieńczy i szkolne obiady mogą podpowiedzieć rodzicom, że ich dziecko nie jest zwykłym dzieckiem i może warto coś z tym zrobić. Alan T. z Gry Tajemnic (Benedict Cumberbatch, który zresztą ma doświadczenie w byciu naukowcem po pierwszym filmie o Hawkingu, gdzie zagrał główną rolę) dzielił talerz na pół: „Marchewka jest pomarańczowa, a groszek zielony. Nie mogą się dotykać!” Co oczywiście nie przysporzyło mu popularności w szkole, wręcz przeciwnie. W przeciwieństwie do Nasha (Russel Crowe, Piękny Umysł), nie lubił kanapek, preferował zupy. Docenił jednak siłę w jedzeniu, gdy chciał żeby koledzy pracujący z nim przy tajnym projekcie polubili go. Przyniósł każdemu jabłko! Przyznacie sami, że jak na szalonego naukowca to się nagłówkował… nie mówię, żeby gotował, ale jabłko… no chyba, że to taki tajny symbol.

piekny umysl

Wspomniany już John Nash, nie różnił się zbytnio od kolegów w ignorowaniu jedzenia. Reagował natomiast na zachęty z zewnątrz, co jest niezbyt często spotykane u naukowców. Pizza i piwo z kumplem (co z tego, że wyimaginowanym) to coś nowego w temacie. Chociaż, jakbyśmy dodali do tego zestawienia postać fikcyjną, ale równie szaloną i matematyczną, Qohen Leth (Christoph Waltz) z Teorii Wszystkiego (Terrego Gilliama), którego dieta zabraniała posiłków o wyraźnym smaku, nagle zaczyna zajadać się pizzą, pogłębiając jednocześnie swoje szaleństwo. Ach te tłuszcze transssss…. Wracając do Nasha, który zostaje wyciągnięty na randkę obiadową przez swoją przyszłą żonę, posiłki będzie miał już zapewnione do końca życia. Kobieta w domu, równa się jedzenie w lodówce i przede wszystkim kanapki, które ona robi najlepiej, o czym przekona się jeden z jego studentów.

gra tajemnic

Na deser został mi Hawking (Eddie Redmayne, fanatastyczna rola), który głównie w deserach gustuje do dzisiaj. Jego ulubione to trufle czekoladowe i creme brulee. Najmniej szalony ze wszystkich i w miarę normalnie odżywiający się. Jak widać porządne jedzenie i pieczeń matki potrafią powstrzymać szaleństwo. Szkoda, że nie inne choroby. ALS na które choruje Hawking spowodowało u niego częściowy zanik mięśni, więc i reżyser nie darował nam zmagań naukowca z jedzeniem i widelcem. Widok ogromnie przygnębiający, choć sam zainteresowany podchodzi do tego wszystkiego z dużym dystansem, humorem i żyje pełnią życia (w końcu dawali mu 2 lata, a chłopina ma 70 coś). Na uwagę zasługuje fan…ta…styczne przedstawienie teorii naukowej, nie zgadniecie na czym….  na groszku i ziemniakach. Każdy by zrozumiał. Gdyby mnie ktoś tak tłumaczył fizykę, nie siedziałabym tutaj:

„- Steven is looking for theory thats explains all the theories in the universe. There for God must die.
– Why must God die?
– The two great pillars of physics are quantum theory (groszek) and general relativity (ziemniak). If the world would be potatoes, then easy, you can trace a precise beginning, how Steven wants it. A moment of creation. Halleluja God lives. If you incorporate peas into the menu, then y…(mój poor english tutaj zawiódł, nie pamiętam…). Einstein hated peas quantum theory. „

W wersji z Cumberbatchem nie ma niestety takich fascynujących teorii kulinarno-naukowych. Za to film sam w sobie nie jest tak strasznym romansidłem, jak ten ostatni. Myślę, że nadal czekamy na perfekcyjny film o genialnym astrofizyku, miks filmu  „Hawking” i  „Teoria wszystkiego”.

I jak się mają do tego teorie dietetyków, żeby nasze mózgi sprawnie działały, trzeba jeść dużo orzechów, ryb, gorzkiej czekolady, jagód, pestek z dyni, kurkumy, quinoa i soku z buraków? Geniuszami od tego raczej nie będziemy, ale przy dobrym odżywianiu, może nie będziemy szaleńcami. Wszystkiego dobrego dla Stevena Hawkinga, który jest moim absolutnym bohaterem i guru.

ps. Do kompletu należałoby dodać szalonego matematyka Maxa z „Pi” Arnofskiego, czy Richarda Feynmana z Infinity, Hopkinsa „Dowód”, czy jakby nie patrzeć Waltera White’a z Breaking Bad i Scheldona Coopera z Big Bang Theory,ale to może na kolejny odcinek.

Ogląda, gotuje i fotografuje: Kino i Kuchnia.

hawking

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin