Fortitude_2

Powoli wracam do normalności i na nowo zaczynam pochłaniać kolejne pozycje filmowe. Długo odkładany serial Fortitude poszedł na pierwszy strzał. Może dlatego, że za oknem ciepło i przyjemnie a tu prawie koło podbiegunowe. Akcja serialu Fortitude dzieje się w fikcyjnym miasteczku na skraju koła podbiegunowego. Klasyczny zbiór postaci w podobnych tego typu filmach i podobny klimat jak w The Killing czy Top of The Lake, tylko temperatura dużo dużo niższa. Trzyma w napięciu i bardzo dobrze się go ogląda, szczególnie kiedy do akcji wkracza mój ulubieniec Stanley Tucci. On sam pomimo ogromnych zdolności kucharskich w życiu prywatnym w serialu nie wiele ma wspólnego z gotowaniem. Ma natomiast jedną scenę, dość symboliczną jak się człowiek mocniej zastanowi, a mianowicie scenę w której pewna kobieta w samolocie opowiada jak kiedyś przygotowała mężowi Lutefisk. Wg mnie najgorsze danie pod względem przygotowania o jakim słyszałam.

Tradisjonell-lutefisk_maxźródło: godfisk.no

Lutefisk to jedno z tradycyjnych dań norweskich. Do przygotowania potrawy potrzebujemy suszonego dorsza i ług sodowy (kiedyś podobno używano moczu). Potrawę przygotowuje się przez około 12 dni. Rybę moczy się w wodzie i ługu do momentu aż zacznie wyglądać jak ciało nieboszczyka wyciągniętego z rzeki. Zawarty w rybie tłuszcz w kontakcie z ługiem zamienia się w mydło, przez co nazywany też jest często „rybą mydlaną”. Ług jest tak żrący, że rozpuszcza nawet powierzchnię sztućców, więc niektórzy sugerują, że lepiej go jeść sztućcami plastikowymi. Co osobiście uważam, za dobry żart, bo przecież w tym stanie nie dałoby się ryby zjeść bez uszczerbku na zdrowiu. Trzeba ją bardzo starannie opłukać inaczej nie tylko sztućce, ale i gardło wyżre. Potem się ją gotuje lub piecze i podaje najnormalniej w świecie z ziemniakami, fasolą i jakimś sosem.

Zaintrygowało mnie, wykonywać nie będę, ale dopisałam sobie na listę rzeczy do zjedzenia przed śmiercią 😉

fortitude

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin