Kuchenne rytuały

jajo

Dzisiaj tekst trochę z pogranicza kina i kuchni, bo trochę o rytuałach kuchennych. Jestem takim dziwnym zlepkiem chaosu i niemieckiego porządku, więc raczej trudno powiedzieć, że mam poukładane życie. Popadam z jednej skrajności w drugą, dlatego uwielbiam wprowadzać (z różnym skutkiem) rytuały do mojego życia. Tym razem dwa kuchenne: wieczorny i poranny.

WIECZÓR

Zanim pójdę spać kategorycznie muszę mieć wszystko pozmywane. Najgorszy widok jaki może mnie spotkać rano to zawalone garami blaty i zlew. I zamiast brać się za jakieś magiczne i inspirujące tematy sprzątam… ech nie ma chyba gorszego poranka, więc robię to wieczorem. Chowam też niezjedzone dania do pudełeczek. Nieużywane naczynia do szafek. Wycieram blaty i stół. Opróżniam wszystkie kosze (recycluje więc parę ich jest ;)) Wyrzucam stare gąbki i kładę nowe, wymieniam ręczniki i ściereczki. Nie zawsze mi się to udaje, ale staram się też z grubsza przygotować śniadanie na drugi dzień, czyli na przykład kawunię moją ukochaną, bez której poranków sobie nie wyobrażam. Nie, nie parzę 😉 przygotowuję kubeczki, filtry, chemex i rano tylko pyk pyk i jakoś szybciej i sprawniej zaczyna się dzień. Czasem gotuję kaszę jaglaną, żeby rano tylko dodać do niej ulubione składniki. A na koniec w średniowieczny sposób (coby nie budzić domowników) zamiatam podłogę i wycieram na mokro. Nie jestem perfekcyjną panią domu (daleko mi do niej), ale po takiej czynności mam poczucie ukończenia, finału i kropki nad i. Myk do łóżka… a rano…

RANEK

Tup tup tup i zaparzam przygotowaną wieczorem kawę, a w między czasie wypijam szklaneczkę ciepłej wody z cytryną. Odpalam zależnie od nastroju Trójkę (moje ulubione radio) albo jakąś muzyczkę. Chowam suche naczynia do szafek. Podlewam wszystkie kwiatki, zioła. Gadam z nimi, a co, taki hipster ze mnie 😉 Zmieniam wodę we flakonie (staram się mieć chociaż jeden bukiet ciętych kwiatów tu i tam). Kawa w tak zwanym między czasie jest już gotowa. Siadam do prasówki i planów na cały dzień. Robię śniadanie, pałaszuję i do dzieła!

Wychodzi jak wychodzi, czasem tak, czasem inaczej, ale ważne żeby dążyć do ideału. 🙂

sernik

Recommended Articles