chef-filmy-kulinarne2

Kubańska kuchnia w filmie Chef porywa. Ten film, to jeden z najlepszych filmów komediowych o kucharzach i jedzeniu jaki widziałam. Fantastyczni aktorzy, jedzenie przyprawiające o ślinotok, gorące rytmy i wartka akcja, czyli wszystko co taki film potrzebuje.

Carl Casper to jeden znajlepszych szefów kuchni. Tworzy swoje menu w eleganckiej restauracji. Widok szefa przy pracy to bajka, wszystko się dzieje w tempie błyskawicy i z pełną gracją. Krojenie, mieszanie, podrzucanie. Wirtuozeria. Mogę na to patrzeć godzinami. Do tego plejada gwiazd: była żona Sofía Vergara, kelnerka w restauracji Scarlett Johansson w wersji brunette, właściciel restauracji Dustin Hoffman, czy były mąż byłej żony Robert Downey Jr., oraz najważniejszy Jon Favreau, którzy znakomicie wcielił się w role kucharza.

Historia jest prosta jak budowa cepa, podkręcona współczesnymi technologiami i mediami społecznościowymi. Kryty/bloger kulinarny, facebook, tweeter, youtube. I kto to najlepiej ogarania, oczywiście 10 letni syn Carla.

chef-filmy-kulinarne4

Po plakatach już wszyscy wiedzą, że facet wyleci z roboty, ale nie wiedzą z jak wielkim hukiem. Tak czy owak pozbierał się i uległ namowom żony na otworzenie swojego food truck’a, z jedzeniem kubańskim, bo od takiego właśnie jedzenia w Miami, zaczęła się jego kariera jako szefa kuchni.

Ale najwspanialsze są zdjęcia jedzenia i proces ich przygotowania. I tak w wersji restauracyjnej mamy: jajko z kleksem kawioru, przegrzebki, zupa cebulowa, sałatka frisee, risotto z homara i nieszczęsne chocolate lava cake. To są jednak złote przeboje, które wg krytyka trącą myszką i pokazują brak kreatywności kucharza. Tylko, że wina nie jest po stronie szefa, tylko właściciela restauracji, który nie zgadza się na żadne eksperymenty. Przez co klienci do poznają smaku wyśmienitej Carne asada (kuchnia meksykańska, grillowane mięso wołowe, często podawane z guacamole), gochujang pod gołębiem (? nie jestem pewna tłumaczenia), brokuły rabe l’anchois, maliny i jeżyny z bitą śmietaną i roztrzaskanym w pył karmelem.

Jest też prywatne gotowanie czyli pasta Aglio e Olio, albo zwykłe tosty z serem… mmm …. zwykłe tosty mogą być sztuką. Boże jak to chrupało i ten ciągnący się ser. Chciałam wybiec z kina w poszukiwaniu tostów z serem, ale nie wybiegłam, bo wiedziałam, że taaaaakie tosty to sobie mogę jedynie sama zrobić. Na mieście to uświadczycie ślady sera i miękki chleb.. buu…

A potem podróż kulinarna na Kubę, czyli kubańskie kanapki, yucca, platanos, arkoz con pollo, tostones, noches, ketchup z bananów, beignety w Nowym Orleanie sprzedawane od 1862 roku ‚Cafe Monde’ razem z Cafe au Lait (rodzaj pączków z nadzieniem).

Po prostu „empingao”!

Jest też to co tygrysy lubią najbardziej czyli Texas OG grill, goście całą noc pilnują ognia, żeby palił się powoli i małym płomieniem. Mięso z czegoś takiego to obłęd. To właśnie tam wpadli na pomysł kanapki Austin Midnight.

A na koniec baty, dla tych co wychodzą z kina gdy pojawiają się napisy końcowe. Daammm ludzie trochę szacunku dla twórców. Dobrze, że wpadli na pomysł wrzucania czegoś ekstra zaraz PO napisach końcowych, kto nie widział ten trąba.

Gdybyście chcieli poczytać o tym jak Jon Favreau nauczył się do filmu zajrzyjcie TUTAJ.

 chef-filmy-kulinarne3

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin

  • Ola

    Dzięki Tobie obejrzałam wczoraj na Canale plus ten film 🙂 Poleciłam również mojej mamie, i mój facet tez oglądał. Cudowny!!! Pozytywny, optymistyczny, z pięknymi kulinarnymi kadrami, z zachwycającą muzyką !!!! Dziękuję !!

    • Prawda!? 🙂 Baaaardzo się cieszę, mam nadzieję, że zachęcę jeszcze nie raz 😉

  • Ola

    Jacy fajni aktorzy, zachęciłaś do obejrzenia 🙂

  • Od razu po przeczytaniu posta zabieram się za szukanie filmu – bardzo zachęciłaś – chyba nie tylko mnie 😉

    • Ogromnie się cieszę 😉

  • Oglądałam ten film z samolocie, jadąc na wakacje i zainspirował mnie do kręcenia krótkich, ok. 3 sekundowych filmików z podróży.

    • !!! a wiesz, że też ostatnio o tym myślałam. Nie po tym filmie, ale tak zwyczajnie mi się coś kołatało w głowie, no i mnie naprowadziłaś 🙂 dzięki!

  • Viennese breakfast

    Świetna recenzja. Raz że zachęciłaś mnie do oglądnięcia filmu a dwa zrobiłam się głodna przez te twoje obrazowe opisy 😉

    • Tak, tak, tak i głód ma się pojawić dokładnie na koniec, a czasem też w trakcie 😉

  • Ja film widziałam i też się nim zachwycam, choć dla mnie trąci infantilizmem…wszystko mu się ciągle udaje, a nawet jak nie, to rach ciach i się podnosi….znaczy nie wyczułam (oprócz jego napadu złości) żeby miał depresje z powodu utraty pracy. Film przyjemny, ale brakuje w nim takiego ludzkiego pieprzu- ja naprawdę nie poczułam, że on cierpi…a szkoda. Ale jedno trzeba przyznać klimat stworzony w filmie jest świetny i sceny tworzenia potraw genialne!!!

    • rozumiem Cie, dla mnie natomiast jest to typowa komedia, więc cieszyłam się że jednak nie cierpi 😉 przynajmniej nie za bardzo 😉

  • Natalia Yeh

    Oglądałam film 🙂 i narobili mi smaka na to jedzenie 🙂

    Pozdrawiam

    http://peacehappinessfamily.blogspot.tw/

  • Pierwsze o czym pomyślałam po przeczytaniu, że MUSZĘ obejrzeć ten film. Drugie, że MUSZĘ zrobić ten deser z poprzedniego wpisu. Wszystko co jest z kokosem musi być pyszne. 🙂

    • Eton to prościzna, rób koniecznie, pyszny, efektowny i szybko się robi, czyli rzeczy u mnie podstawowe 😉

  • Cudowny, pachnący mięsem film. Ja po nim też miałam ochotę na to wszystko co oni tam przyrządzali. I żałuję, że nigdzie tego nie znajdę w Warszawie.

    • oj tak, wielka szkoda. A bez mięcha nie ma życia 😉