Key_Images_00092734

Dzisiaj mały głos w sprawie. Nigdy nie miałam (i nadal nie mam ciśnienia) z wyjściem za mąż. A tymczasem jak się okazuje w China niezamężna kobieta po 25 roku życia uznawana jest za tzw. gorszy sort, „leftover women”.

Te niby gorsze kobiety mają bardzo dobrą pracę, swoje mieszkanie, są niezależne i samodzielne. Niestety presja środowiskowa powoduje, że nie mogą się cieszyć tym co mają i czekać na kogoś kogo pokochają, nie rzucając się w pierwszy lepszy związek, byleby tylko być mężatką. Od 2007 roku zaczęto używać określenia sheng nu, które oznacza kobietę powyżej 27 roku życia, businesswoman, dobrze wykształconą i niezamężną. Gorzej, zaczęto je wręcz stygmatyzować, w mediach, prasie, gdzie się da.

Cytując BBC: „There is an opinion that A-quality guys will find B-quality women, B-quality guys will find C-quality women, and C-quality men will find D-quality women,” says Huang Yuanyuan. „The people left are A-quality women and D-quality men. So if you are a leftover woman, you are A-quality.” reads an excerpt from an article titled, Leftover Women Do Not Deserve Our Sympathy, posted on the website of the All-China Federation of Women in March 2011.”

Lokalne urzędy, gminy w Chinach wzięły się za organizowanie eventów na których wykształcone kobiety mogą spotkać adekwatnych dla siebie kandydatów na męża.

Pewna wspaniała 38-letnia kobieta, mieszkająca w stolicy, ma świetną pracę, korzysta z życia, ale niestety do rodziny jeździ rzadko, bo się jej wstydzą. Ojciec powiedział, że jeśli do końca roku nikogo nie znajdzie, to się jej wyprze.

Wszystko to jednak spowodowane jest polityką chińskiej Rady Państwa, te działania mają oczywiście zwiększyć populację. Wszczęto kampanie, która ma skłonić samotne kobiety do porzucenia kariery, wyjścia za mąż i rodzenia dzieci “lepszych jakościowo”, co ma poprawić jakość całego chińskiego społeczeństwa. Może i idea słuszna, ale metody… obrażające i gorszące. Włos się na głowie jeży.

Key_Images_00095787

Temat jest oczywiście bardziej skomplikowany, bo to też konsekwencja polityki jednego dziecka i preferowania płci męskiej. Niemniej jednak podejście do tematu jest załamujące i sprowadzające kobietę do produktu, którym można dowolnie od potrzeb sterować.

Nigdy nie byłam kobietą walczącą, feministką i kobiece kluby wszelakie mnie odstraszają, ale  uważam, że niezależna, samodzielna kobieta, może żyć jak chce, może decydować o sobie i o swojej przyszłości. Jej jedynym celem w życiu nie jest wyjście za mąż i urodzenie dzieci. Każdy z nas ma inne potrzeby, niezależnie od tego czy jest kobietą i czy mężczyzną, a świat nie jest czarno-biały. Podsumowując całe szczęście, że nie mieszkam w Chinach, chociaż i u nas szału nie ma w tym temacie, ale i tak jest bez porównania.

Ale czy aby to jest tylko problem Chin? Może w innych krajach, między innymi w Polsce, nie ma aż tak agresywnego podejścia, ale kiedy zgłębi się temat, podobne stereotypy i kategoryzacje, marginalizacje wychodzą na wierzch.

Key_Images_00096563

Zobacz rowniez:

Written by Diana Domin