Kino i Kuchnia – wielki powrót

wielki powrót

Bądź dobrej myśli, bo po co być złej. – Mrożek

 

Nie pisałam i nie zaglądałam na bloga jakieś cztery lata, więc postanowiłam opowiedzieć, dlaczego mnie nie było, co mnie zgniotło, co mnie uskrzydliło i skąd ten wielki powrót.

Prawda jest taka, że się wypaliłam i pochorowałam, na wszystkich możliwych frontach. Prowadzenie firmy, praca na etacie i dwie strony internetowe, codzienne obowiązki, problemy. Posypało się mocno moje zdrowie, nie w jednym miejscu, ale paru. Śrubki powypadały, zawiasy się poluzowały. Tego było za dużo. Nie mogłam patrzeć na nic, najchętniej bym się położyła i wyjęła baterie. Och gdyby to było takie proste. Nie dało się. 

Zaczęłam więc powoli odcinać wszystkie zajęcia, których nie musiałam robić, więc prowadzenie hobbystycznie bloga, było jedną z pierwszych decyzji. Mogłam na luzie oglądać filmy i seriale, nie wyszukując w nich jedzenia. Nie zastanawiać się dlaczego bohater odwraca uwagę od miski z chipsami. Nawet nie wiesz jaka to była ulga w pewnym momencie. Nie musieć sprawdzać, co to była za potrawa, czy to wpływa na to czy pochodzi stąd czy stamtąd. Nie musiałam gotować pod dyktando bloga, mogłam, a nawet musiałam jeść zupełnie inne produkty. Przymus likwidujący poprzedni przymus. Kisłam jak ogórek w słoiku. Czułam się dziwnie, ale to miało mi pomóc wyzdrowieć. 

Potem okazało się, że i pracy jest za dużo, trzeba było zdecydować, firma czy etat. Wybrałam etat. Przy stanie zdrowia w jakim się wtedy znajdowałam, było to jedyne rozsądne wyjście. Poprawa nie nastąpiła szybko, raczej powoli i mozolnie i do tej pory bywa ciężko. Pandemia też nie pomogła i to w momencie, kiedy wydawało mi się, że życie zaczyna się dla mnie jakoś układać.

Wytrwale próbowałam się nie poddać, ale końcówka zeszłego roku była koszmarna. Zresztą przypuszczam, że i ty możesz mi w tym temacie opowiedzieć swoją historię. Bardzo chętnie posłucham, bo wiem, że to ogromnie pomaga kiedy można się wygadać, tak poprostu bez zobowiązań. Najlepiej obcej zupełnie osobie. 

Po świętach jak zwykle robiłam finansowe podsumowanie roku, tak mam. Kasa od zawsze musi się u mnie zgadzać. Sprawdziłam wydatki i mój wzrok utkwił w wydatkach na domeny, serwer itp., które generują nie mały koszt. Szczególnie jak na hobby, z którego się nie korzysta. Postanowiłam więc usunąć bloga i sprzedać domenę. Weszłam na pożegnanie, rzucić okiem ostatni raz na stare kąty. Jak mówił Chajzer w pewnym programie: oto chwila prawdy. Zaczęłam czytać, wpis za wpisem. Z części (szczególnie te bardzo stare) uśmiałam się, jakie to było naiwne, ale wiele mnie samą zaskoczyło. Ja to napisałam?! 

Zaczęłam sobie przypominać filmy i sytuacje z nimi związane, przypalone garnki, wściekłych znajomych, że znowu muszą czekać. Ciekawostki wyczytane w najróżniejszych książkach, prace detektywistyczne i wywiady z fachowcami. Zabawne i miłe sytuacje, jak zaproszenie do radia, czy artykuły w gazecie, spotkania z fantastycznymi ludźmi. Wzruszyłam się, co tam poryczałam. Nie mogłam go zamknąć, jest jak dawno odrzucony, zapomniany przyjaciel, ostoja w szaleństwie świata, przewodnik po życiu, a teraz światło nadziei.

I tak 1 stycznia roku bezpańskiego a raczej 2021 Wielki powrót! To była konieczność, ale nadal podszyta jest strachem. Jak to teraz będzie, jak się odnaleźć, jak rozbudzić uśpionych czytelników. Wracam z ogromnym entuzjazmem, poobijana i podrapana, ale chce żeby ta opowieść miała happy end!

A żeby ten wielki powrót nie był tak serio, na koniec zacny suchar milordzie!

Knock, knock!

Who’s there?

Dishes.

– Eee Dishes who?

Dishes Shon Connery.

Stay strong!

Recommended Articles