Pustka na talerzu – witajcie w Utmark

utmark

Witajcie w Utmark. Wyobraźcie sobie małe miasteczko, trzy osoby na krzyż, na dalekiej północy. W zasadzie to przenieście się do Laponii, ale wyrzućcie z obrazka Mikołaja i śnieg, dzwoneczki i te sprawy. Zostawcie renifery, bo jeszcze się przydadzą. 

Akcja serialu dzieje się na dalekiej północy Norwegii w miasteczku Utmark. Wydawałoby się, że nudne, małe miasteczko na pustkowiu nie ma nic do zaoferowania. Miasteczko może i nie, ale jego mieszkańcy, to już inna para kaloszy. 

Współczesny western

Jednemu z mieszkańców Finnowi, giną owce. Finn dobrze wie, że zagryza je pies Bilziego, Saama (tak nazywają się rdzenni mieszkańcy Laponii), Horagalles (w kulturze Saamów bóg piorunów). Bilzi ma to w dupie, bo nie lubi Norwegów, uważa, że przyszli na jego ziemie i powinni się wynieść. A zagryzanie owiec jest w psiej naturze. Posterunkowy też ma w dupie, bo siedzi cały czas w sraczu i twierdzi, że owce zagryza wilk (którego zresztą nie ma). I tak zaczyna się nasza historia… 

Utmark to połączenie Przystanku Alaska i Fargo.

Wyjątkowo tym razem nie będzie spoilerów. W skrócie i bez nazwisk, co znajdziecie w serialowym kotle: alkoholizm, prostytucja, hazard, przemyt, homoseksualizm, transwestyta, opętanie, rozwody, przemoc wobec kobiet, maczyzm, trudne relacje rodzinne i zwykłe kłamstwa. To w największym skrócie. Wszystko polane sosem z ironii i sarkazmu. Co ciekawe i odświeżające, to kobiety stanowią oś serialu, pomimo, że mężczyźni robią bałagan.  

A wszystko to otoczone naturą, silną i bezlitosną. Piękne widoki nie są napompowane, przerysowane, jak na pocztówkach, ale i tak zapierają dech w piersiach. 

Niewiele jest tu jedzenia i na talerzach nie ma szału, bo i kuchnia norweska nie obfituje w bogactwa. Jak jednak mawiają znawcy, najlepsze specjały rodzą się z biedy. I tak z rdzennej kultury Saamów, mamy suszone mięso reniferów i kawę. Sammowie mają dwa rodzaje suszonego i solonego mięsa renifera: guoike bierggu – odkrajane nożem i zjadane na zimno i suovas – szybko obsmażane przed podaniem. Saami zresztą stosują zasadę zero waste czyli od nosa do ogona. Nic się nie marnuje: tłuszcz, kości, krew, kopyta, wszystko jest wykorzystywanie. 

utmark

Norwegowie piją hektolitry kawy, usatysfakcjonowani są po entej filiżance. 

Skoro jesteśmy przy napojach. Istotną sprawą jest tu alkohol, który w Norwegii podlega największym restrykcjom w Europie. A ceny należą do najwyższych. Zabronione jest reklamowanie alkoholu. Zbyt częste kupowanie alkoholu, albo dużych ilości cukru (do pędzenia np. bimbru) szybko wzbudzi zainteresowanie władz. Państwo pobiera informacje z kart kredytowych (to nie żart). Więc nie powinno nas dziwić, że w jednej ze scen, grabarz woli płatności gotówką, a alkohol kupują z przemytu. 

Mięso, mięso i jeszcze raz mięso

Wracając do suszonego mięsa. W tym surowym i niesprzyjającym klimacie suszenie, wędzenie i solenie mięsa było podstawowym sposobem konserwacji. Dieta obfituje głównie w mięso: ryb, reniferów, lub owiec. Dlatego jeden z mieszkańców Finn, zresztą hodowca owiec, serwował swojej “współlokatorce” codziennie jagnięcinę. A to w stylu włoskim, bo dodał oregano, a to w stylu francuskim z sosem bearnaise (francuski sos na bazie sosu holenderskiego z estragonem, szalotką i pietruszką francuską; nie można go odgrzewać).

Co do owiec…

Może w kolejnym sezonie znajdzie się miejsce na hardkory jak smalahove (głowa owcy). Głowę moczy się przez kilka dni w solance, a następnie suszy i wędzi. Najczęściej jest podawana z ziemniakami i rzepą, bo jak wiadomo, na tej ziemi niewiele urośnie. 

Cieszę się, że ktoś w końcu wyciągnął na ekran ten niezwykle ciekawy lud, którym są Sammi i których historia nie jest usłana różami. Może temat rozwinie się w kolejnym sezonie i dostaniemy więcej ciekawostek z zimnej krainy.  

Tak czy owak serial polecam ogromnie, bo już od dawna wiadomo, że skandynawskie filmy i seriale warto oglądać. Szczególnie, jeśli chce się zobaczyć w końcu coś innego, z czego amerykanie znowu zrobią remake. 

Przy pisaniu posta korzystałam z książki „Hen. Na północy Norwegii” Ilony Wiśniewskiej (bardzo polecam!) oraz strony celwpodrozy.pl i norwegofil.pl.

Jeśli kręcą cię kuchnie świata z filmów obserwuj mnie na Instagramie albo na Facebooku.

Recommended Articles