Pewnego razu w Hollywood – Tarantino i książka

Pewnego razu w Hollywood

Pewnego razu w Hollywood to nie jest powieść i będę się przy tym upierać. Marketingowy chwyt, żeby określić tą pozycję jako powieść, robi więcej szkody niż pożytku. A to, że nie jest powieścią, nie jest dla tej książki ujmą. 

Tarantino jak zawsze bawi się swoimi fanami i krytykami. Wodzi za nos i sprawdza granice. Tym razem sprawdza czy da się jeszcze coś zarobić na filmie Pewnego razu w Hollywood. A ponieważ jak sam zaznaczył nakręci określoną liczbę filmów (został jeszcze jeden), czas się przebranżowić. 

Wiele osób broni tej książki zaznaczając, że nie jest to scenariusz. Dla mnie zdecydowanie jest to rozbudowany scenariusz. Nie oszukujmy się, tekst jest prosty, suchy i płaski, czasem banalny, daleki od powieści. Chociaż zdarzają się smaczki brzmiące jak zaczerpnięte z zupełnie innej książki. Rozbudowane fragmenty z historii Hollywood są niezwykle ciekawe, pod warunkiem, że umie się odsiać zmyślenia Tarantino, od faktów. A jak wiadomo jak kitować to dużą szpachlą. 

Autor rozbudował wątki dotyczące bohaterów, zmienił kolejność zdarzeń, pomieszał, wyciął, dodał, znowu zamieszał i dał nam literacki eksperyment. Myślę, że Tarantino ponownie otwiera nowe drzwi w historii popkultury, tym razem w literaturze. 

Pytania i odpowiedzi

To co mile zaskakuje, to rozbudowane sceny, które znamy z filmu. Znajomość fabuły nie przeszkadza w odbiorze, a wręcz pozwala na zabawę, ponieważ niektóre sceny są przeniesione w zupełnie inne momenty czasowe. Masa ciekawostek i ploteczek branżowy została zgrabnie wpleciona w tekst. Pytania, które dręczyły w trakcie oglądania filmu znajdują swoje odpowiedzi w książce.

Teraz szybko, zanim zorientujemy się, że to bezsensu. Ogólnie czyta się całkiem dobrze, ale zdecydowanie wolę Tarantino w wersji obrazkowej. Słowa nie są jego mocną stroną. A może to połączenie historii Ricka i Cliffa, ich portrety psychologiczne, z historią Hollywood, które było świetne w filmie, w tej formie męczy. 

Przez całą lekturę książki nie mogłam przestać myśleć, że reżyser kpi ze mnie i z mojego nastawienia do kina i książki, bo trzeba przyznać, że humoru mu jak zwykle nie brakuje.

Amerykańska nostalgia

Dla ludzi z branży, dla Amerykanów w szczególności, koło 50 tki i wyżej lektura będzie na pewno łatwiejsza, cała reszta bez Google Search nie da rady, chyba, że przeleci bez zagłębiania się w to, co w tej książce najcenniejsze. 

Wolałabym, żeby Tarantino napisał swoją oddzielną historię Hollywood, splecioną z tego miliona historyjek, które zna, które tak lubi opowiadać, które nawet jeśli nie są prawdą, budują mit dawnego Hollywood, ale niech nie sili się na powieści. 

“Nostalgia ma naturę łagodną, wilgotną, sycącą, jak gęsty aromatyczny sos, który dodaje smaku jedzeniu i nawet zwykłe ziemniaki może zmienić w wyszukaną potrawę”. – Olga Tokarczuk, Czuły narrator.

Ps. w końcu dowiecie się czy Cliff zabił żonę

Zapraszam do śledzenie Kino i Kuchnia na facebooku albo na instagramie.

Pewnego razu w Hollywood | Once upon a time in Hollywood, Quentin Tarantino

Recommended Articles