Pascha z truskawkami to mój przebój wielkanocny odkąd to na mnie spadło urządzanie świąt. Reszty deserów w zasadzie mogłoby nie być.
Ten rozpływający się w ustach serowy deser, czyli Pascha z truskawkami, nie zagrał w żadnym filmie, a powinien. Jest gwiazdą jakich mało. Jadłam różne paschy, ale ta i tylko ta i tylko raz w roku. Chociaż z powodzeniem sprawdzi się w sezonie letnim zamiast serników na zimno.
Składniki:
- 1 kg mielonego sera (używam Piątnicy z dodatkiem masła)
- Cukier puder – 200 g
- Ekstrakt waniliowy – 1 łyżeczka
- Śmietana kremówka 36 % – 200 ml
- Żółtka – 6
- Płatki migdałowe – 200 g
- Truskawki – 200 g
- Galaretka truskawkowa 1 sztuka
Przygotowanie:
Przygotuj galaretkę wg opisu na opakowaniu i wstaw do lodówki, żeby zgęstniała. Płatki migdałowe wrzuć na suchą, rozgrzaną patelnię i lekko podpraż, tak żeby nabrały złotego koloru.
Cukier i żółtka umieść w rondelku i ubij na gładką masę, pod koniec dodaj stopniowo śmietankę oraz ekstrakt waniliowy. Rondelek postaw na ogniu i cały czas mieszając podgrzewaj aż lekko zgęstnieje. Uważaj żeby nie przypalić.
Krem dodaj do sera i wymieszaj łyżką. Dodaj płatki migdałowe. Truskawki umyj i osusz. Pokrój w ćwiartki (albo drobniej jeśli są bardzo duże) i dodaj do masy serowej.

Przygotuj duży durszlak i wyłóż go ściereczką albo gazą, pieluchą. Do durszlaka przełóż połowę masy serowej. Następnie rozdrobnij widelcem zastygłą galaretkę i przełóż ją na wierzch masy. Dodaj pozostały ser. Masę przykryj folią spożywczą, dociśnij talerzykiem i czymś ciężkim. Durszlak umieść na talerzu, albo w misce, ponieważ będzie z niego wypływał nadmiar wody. Wstaw do lodówki na całą noc.
Na drugi dzień wyjmij paschę, odwróć i umieść na talerzu. Włóż na 30 minut przed podaniem do zamrażalnika (będzie się lepiej kroiła). Pascha z truskawkami gotowa!
Smacznego!
Po więcej ciekawostek, smaczków i innych filmowo-kulinarnych delikatesów zapraszam do obserwowania bloga Kino i Kuchnia na facebooku albo na instagramie. A jeśli spodobał wam się przepis na filmowe danie to dajcie lajka tu albo tu albo tu i tu.
ps. wybaczcie jakoś zdjęć, ale były robione spontanicznie dla własnej dokumentacji. Tak się złożyło, że prosiliście o przepis, więc postanowiłam ku pamięci, nie czekając na przyszły rok wrzucić.