Dziękuję panie „Bajgelman” – Fabelmanowie

Fabelmanowie

Fabelmanowie, autobiograficzny film Stevena Spielberga opowiada o narodzinach jego miłości do kina, ale nie tylko. 

Wszystko czego się nauczyłam po seansie filmu Fabelmanowie to to, że przez starych, którzy kazali mi zmywać nie zostałam wielka pianistką! Patrzę na swoje małe i kiełbaskowate paluszki i wyobrażam sobie te sale te karnegi hole i mam wewnętrzna pretensje. 

Mama Spielberga nie zmywała. Jedli na jednorazowych obrusach, talerzach, plastikowymi sztućcami. Mama Spielberga miała piękne czerwone paznokcie. Mama Spielberga otworzyła restaurację z koszerna kuchnia żydowską o magicznej nazwie Milky Way. Mama Spielberga rozwiodła się z tatą. Mama Spielberga była jego “lucky charm”. 

“When I grow up, I still want to be a director.”

Trudno jest nie popaść w nostalgię pisząc o Spielbergu, a co dopiero robić o nim film, będąc nim. Możliwe, że był to najtrudniejszy film, który kiedykolwiek nakręcił. Film który przerabiał we fragmentach w wielu scenariuszach. Wyszukiwanie tropów z wczesnych produkcji sprawiało mi nieskrywaną przyjemność, a i tak pewnie nie odkryłam wszystkich. 

Nie wiem czy kiedykolwiek widziałam lepszy casting do filmu. Każdy jest doskonały, wizualnie i aktorsko: Michelle Williams – mama Mitzi, Paul Dano – ojciec Burt, i skóra zdjęta z młodego Spielberga – Gabriel LaBelle jako Sammy.

Ta piekielnie skomplikowana i napakowana szczegółami konstrukcja utworzona z jego wspomnień, imponuje mi, ale nie zachwyca. Szanuje, ale nie ulegam czarowi. 

Opowieść o “Bajgelmanie” jest jak album z ruchomymi zdjęciami z Harrego Pottera. Każdą scenę możesz analizować w nieskończoność i opowiadać dodatkowe historie. I pomimo, że są momenty metafizyczne, to historia jest dość ciężka. A wszystko przez to, że Spielberg powinien nakręcić ten film 10 -15 lat temu.

“I don’t dream at night, I dream at day, I dream all day; I’m dreaming for a living.” 

Wykorzystując częsta tezę, że kiedyś to było lepiej, bo byliśmy młodzi. Mogę stwierdzić, że pierwsze filmy Spielberga były najlepsze, bo byłam dzieckiem/ młodzieżą i sposób opowiadania historii był dla mnie jedyny i najlepszy.  A wg mnie Spielberg jak nikt potrafi w dzieciństwo, przyjaźń i przygodę. Dzisiaj oglądałam ten film przez szybę. W żaden sposób nie mogłam wejść w tą historię. 

Zastanawiam się czy przeciętni widzowie, których nie fascynuje kino aż tak, będą w ogóle zainteresowani. Bez odniesień, bez własnych wspomnień, bez doszukiwania się cytatów z kina, czy sama opowieść o geniuszu i rodzinie się obroni. 

“I think one of the worst things that happened to me was, you know, my voluntary fallout with my father. And then the greatest thing that happened to me was when I saw the light, and realized I needed to love him in a way that he could love me back.”

Ostatnia scena, gdzie powiało starym Spielbergiem, czyli spotkanie Samiego z Johnem Fordem granym przez Davida Lyncha, jest Spielbergiem w pigułce. Tak jakby na koniec Steven w końcu się rozliczył ze swoją przeszłością i nabrał do niej i do samej tzw. „magii kina” dystansu. 

Pandemia zatrzymala reżyserów na różnym etapie kariery i w sumie nikogo nie powinna dziwić fala autobiograficznych filmów (Belfast, Bardo, częściowo Licorice Pizza, To była ręka Boga). Wszyscy chcą się rozliczać, wspominać, koloryzować mniej lub bardziej. Spielberg, mam wrażenie, tym razem wyłączył swoje sztuczki filmowe. Podał surową historię o sobie, tak jak ją zapamiętał, albo tak jak sam chciałby by ją zapamiętano. Fabelmanowie może nie wzbudzili u mnie aż takiego zachwytu, niemniej jednak z przyjemnością do niego wrócę.

Jestem wierną fanką Stevena i w głębi serca, moje filmowe ja skład się u podstawa właśnie z jego opowieści. Dziękuje panu panie Spielberg, za wszystko co pan zrobił dla kina i dla mnie. 

“People have forgotten how to tell a story. Stories don’t have a middle or an end any more. They usually have a beginning that never stops beginning.”

Po więcej ciekawostek, smaczków i innych filmowo-kulinarnych delikatesów z kina, VOD, streamingów (Netflix, HBO Max, Prime Video, Disney+, AppleTV), zapraszam do obserwowania bloga Kino i Kuchnia na facebooku albo na instagramie. A jeśli spodobał wam się wpis lub przepis na filmowe danie to dajcie lajka tu albo tu albo tu i tu.

Fabelmanowie | The Fabelmans, 2022, reż. Steven Spielberg

Rekomendowane artykuły